Nie bój się Ashtangi (i nie tylko)






Ręka w górę, kto nigdy nie słyszał, że ashtanga jest kontuzjogenna, niebezpieczna, zbyt fizyczna, niezdrowa. Osobiście byłam odbiorcą tego typu tekstów, że postanowiłam sama wypowiedzieć się na ten temat. Nie będzie to całkowicie obrona ashtangai, ale na pewno wygładzenie kilku aspektów, które sprawią, że można bedzie przestać się bać ashtangi, a co wazniejsze, punkty te odnosza się do każdej praktyki jogi, a nawet i innych dyscyplin.

Po pierwsze niesprawiedliwe, moim zdaniem, jest nazywanie konkretnego stylu jogi bezpiecznym bądź niebezpiecznym, ponieważ to MY, praktykujący czynimi go takim a nie innym. Oczywiście istnieją pewne ramy, jeden styl bedzie dynamiczny, inny nie, jeden będzie miał określone sekwencje asan, inny będzie dawał więcej swobody, ale czy to znaczy, że musimy tylko do tego się ograniczać?

Pierwszym zarzutem wobec ashtangi jest, że sekwencje, na które jest podzielona, nie rozwijają równomiernie całego ciała. Serie w ashtandze są ułożone raczej tematycznie, więc  trzeba przyznać rację, że skupiając się tylko na praktykowaniu pierwszej serii, można nabawić się pewnych "zaległości" w innych. Jednak dlaczego mielibyśmy ograniczać się tylko do pierwszej serii? Kto powiedział, że raz dwa razy w tygodniu nie można iść na "inną" jogę czy nawet inne zajęcia? Nasza praktyka tylko na tym skorzysta, ponieważ pewne grupy mięśniowe będą miały szansę odetchnąć, a inne aktywować się.

Drugi argument przeciw ashtandze to stwierdzenie, że seria narzuca na nas od razu pełny zakres pozycji i nieruchome w niej trwanie. Przyznam szczerze, że sama wpadałam w tę pułapkę, ale tylko na zajęciach prowadzonych. Wtedy rzeczywiście nie pozwalałam sobie na dodatkowe ruchy czy powolne wchodzenie do pozycji. Sytuacja wyglądała inaczej, kiedy moją praktykę własną, wykonywałam w domu. Wtedy zazwyczaj dodawałam klka ruchów, pozycji, które np. dodatkowo otwierały biodra, przed założeniem lotosu itd. W trakcie zajęć prowadzonych zazwyczaj nie ma aż tyle czasu, żeby dodawac dodatkowe pozycje, jednak kilka pomocnych ruchów jest naturalne i żaden rozsądny nauczyciel nie powinien mieć nic przeciwko. Tutaj świetnym rozwiązaniem są zajęcia Mysore. W ich trakcie sami wykonujemy serię, więc mamy czas na dodanie dodatkowej modyfikacji czy pozycji przygotowującej. Tak robię i jeszcze nigdy nie spotkałam się ze sprzeciwem ze strony instruktora prowadzącego.

Jeszcze innym razem słyszałam, że rozpoczynanie praktyki od razu od silnych powitań słońca jest dużym szokiem dla nierozgrzanego ciała i to prawda! Jednak z drugiej strony, wystarczy wykonać krótką rozgrzewkę przed samą praktyką, a pierwsze powtania słońca robił powoli i miękko, co da ciału szansę na przystosowanie się. Przed praktyką, zawsze poświęcam kilka minut na rozruszanie ciała. Zanim przejdę do jakichkolwiek lotosów robię kilka aktywnych przysiadów,:

Przysiady w kształcie cyfry "4": Krok 2

A skoro już jesteśmy przy trikach, przejdźmy od razu do konkretnych porad, które sprawią, że praktyka ashtangi (jak i każdej innej jogi czy aktywności fizycznej) będzie bezpieczna.

1. Pamiętaj, że to od Ciebie zależy czy praktyka będzie bezpieczna. Podstawową zasadą powinno być więc słuchanie swojego ciała. Bądź uważny na każdy sygnał taki jak ból, dyskomfort. Jeśli tylko go poczujesz, przerwij daną asanę, wycofaj się. Nie siłuj się ze swoim ciałem i szanuj jego głos.

2. Rozgrzewaj się przed samą praktyką. Zwróc na to uwagę szczególnie jeśli praktykujesz rano. Ciało jest sztywne, potrzebuje dłuższego rozruchu i delikatnego traktowania. Co jest jednak ciekawe, dużo łatwiej o wszelkiego rodzaju naderwania i kontuzje podczas praktyki wieczornej, kiedy nasze ciało, będąc bardziej rozgrzane po całym dniu, może wykonać większe zakresy, przez co mamy tendencję do jeszcze mocniejszego pogłębiania. Dlatego pamiętaj - rozgrzej ciało, odpowiednie partie mięśniowe na spokojnie przed praktyką.

3. Przed samą praktyką polecam zwrócić szczególną uwagę na otwarcie bioder, ich rozciągnięcie, które zapobiegnie rotacji w kolanach. Do tego polecam: Malasanę, Eka Pada Rajakapotasana, Baddha Konasana, przysiady jak na zdjęciu powyżej, przysiady plie.

4. Pamiętaj, żeby stopniowo przygotowywać ciało do ilości praktyk tygodniowo. Zdrowa ilość sesji na początek, to dwie w tygodniu. Dzięki temu ciało zyska czas na regenerację. Kiedy pomiędzy sesjami nie będzie już występowało dużych "zakwasów" możecie dodać kolejną sesję i kolejno. Niech ciało powoli przyzwyczaja się.

5. Wiem, że obcenie rzadko stosuje się tradycyjną metodę wdrażania w serię (czyli zatrzymywania się na kolejnych asanach, których jeszcze nie potrafimy zrobić), zwłaszcza na zajęciach prowadzonych. Warto jednak zatrzymać się przy tym pomyśle, ponieważ miał on swój cel - stopniowe przygotowanie ciała do trudniejszych asan. Dlaczego by więc nie dać sobie tego czasu? Powoli dodając kolejne asany, dodając modyfikacje i asany przygotwujące? Tutaj ważna jest cierpliwość.

6. Praktyka powinna być uważna, więc słuchajmy ciała już od pierwszych ruchów w powitaniach słońca. Pierwsze powtórzenia wykonuj miękko, bez pełnych zakresów, niech ciało powoli otwiera się. Nie ma nic złego w wykonaniu jednej chaturangi na kolanach i psa z głową w górę z kolanami na ziemi.

7. Pamiętaj, dlaczego stajesz na macie. Zapewne nie przychodzisz po to, żeby rywalizować, prawda? Nie ulegaj więc presji, nie porównuj się, nie siłuj w pozycji, żeby ładniej wyglądać.

8. Jeśli korekta stosowana przez nauczyciela nie jest dla Ciebie korzystna, powiedz. Nie musisz godzić się na silne dociskanie, jeśli nie chcesz. Po prostu. To prawda, że korekty na ashtandze mogą być mocne. Jednak doświadczony nauczyciel wie, kiedy nie dociskać i jeśli czuje opór, nie będzie używał siły. Dobry nauczyciel też zrozumie, że możesz sobie korekt nie życzyć - zwłaszcza na początku!

9. Nie ograniczaj się tylko do ashtangi, ba, nie ograniczaj się tylko do jogi. Spaceruj, biegaj, ćwicz pilates, cokolwiek lubisz. Dzięki temu twoje ciało będzie rozwijało się w równowadze i unikniesz przeciążeń na konkretne partie.

10. Chodź na warsztaty - warsztaty, które będą rozwijać Twoją świadomość ciała, nauczą jak pracować w konkretnych asanach, na co zwracać uwagę, jak modyfikować pozycje do własnych potrzeb. Mając taką wiedzę, po prostu łatwiej jest wyczuć, czy to co robimy szkodzi nam czy nie. Wiedząc jaka praca powinna być wykonywana w danej asanie, pozwoli uniknąć kompensowania w innych częściach ciała.

11. Bądź dla siebie dobry, po prostu!

No comments:

Post a Comment

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Świat jogi dla wszystkich , Blogger