"Body positive" (również w jodze)


Idealne ciało do jogi, to ciało:
szczupłe,
jędrne,
młode,
gładkie,
nieskazitelne.

Prawda? Nieprawda, ale takiego można nabrać wrażenie oglądając jogiczne zdjęcia, czytając magazyny, chociaż te stricte o jodze już zaczynają od tego odchodzić. A reklamy wzorzystych legginsów do jogi? No tak... szczupłe uda, płaski brzuch. Czyli co nam zostaje? Praktykować w do domu dopóki do tego ideału nie dojdziemy? 

Joga bardzo często promowana jest jako genialny system ćwiczeń, który sprawi, że nasze ciała będą w idealnej kondycji, zawsze młode, ale nie ujmując jodze żadnych magicznych zdolności, niestety nie jest to prawda. Nie każde ciało będzie idealnie umięśnione a już na pewno żadne nie zostanie wiecznie młode! Jasne, joga potrafi zdziałać cuda dla naszej fizyczności, jednak nie musi to być wcale wpisane w umowę z naszą praktyką. Joga to nie jest magiczna różdżka, niestety częste promowanie jej w ten sposób może spowodować sporo zawodu, albo i zniechęcenia. 

Prawo do praktykowania jogi mają wsyzscy. Młodzi, starzy, grubi i chudzi, szcześliwi i nieszcześliwi, w legginsach we wzory i w czarnych - Ci w dresach też. 

W ostatnim czasie mnóstwo mówi się o ruchu Body Positive w opozycji do Body Shaming. Najwyższa pora, ponieważ mam wrażenie, że w społeczeństwie ogólnie zapanowała znieczulica, a przyzwolenie na szykanowanie i złośliwości pod względem wyglądu są na porządku dziennym. Kilka kilogramów za dużo to jeden z głównych powodów do ataku wśród dzieci, nastolatków i dorosłych. Powiem więcej, kobiety, które cierpią najwięcej z tego powodu (zwłaszcza w okresie dojrzewania) najczęściej same wpędzają inne kobiety w te kompleksy. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie mamy czasy, ale czy aby na pewno? 

Ze szkoły podstawowej (Czyli ładnych naście lat temu) pamiętam komentarze co do mojej tuszy tak ze strony rówieśników jak i nauczycieli (tak!). Przyzwolenie na krytykowanie, ubliżanie i ocenianie było powszechne, a dyskryminacja na porządku dziennym. Co zmieniało się z biegiem lat, to moim zdaniem tylko to, kto już uważany jest za grubego, a kto jeszcze nie. Wcześniej może było XL, teraz M to już "nadwaga". 

Prawo do komentowania i decydowania o naszym wyglądzie roszczą sobie wszyscy (nie dalej niż 2 lata temu, kolega z pracy stwierdził, że jako mój współpracownik MA PRAWO do komentowania mojego wyglądu). Żeby jednak nie być jednostronną, wcale nie uważam, że tylko kobiety są ocenianie, nie, jednak zdarza się to zdecydowanie częściej niż w przypadku mężczyzn, wśród których nadal krąży mitologizacja sarmackiego brzuszka chwały. 

A dlaczego by tak nie pozwolić każdemu wyglądać jak chce? Dlaczego uczyniliśmy z wyglądu monetę przetargową w każdym niemal aspekcie? Czy cofamy się do ciemnych lat, gdzie kształt czaszki miał niejako przesądzać o naszym charakterze? Czy chudy naprawdę znaczy lepszy? Ale chwila, chwila. Jak za chudy to też źle, bo z "przodu deska, z tyłu deska" i znowu robi się problem. I jak tu komukolwiek dogodzić? 

Jasne, zawsze można "mieć gdzieś innych" a uwagi puszczać mimo uszu, ale dlaczego mamy je w ogóle akceptować? Co lub kto tym osobom daje prawo do oceniania i komentowania? Prawo do olności? Owszem i jest, ale tak jak działa ono do słowa tak i działa ono chyba do naszych ciał, prawda? 

Ruch Body Positive wzbudza mnóstwo kontrowersji, bo umieszczenie Pani w rozmiarze XXL na okładce, niejako "promuje otyłość" ,ale rozumiem, że ociekające tłuszczami TRANS reklamy skrzydełek KFC czy McDonald's to niczego nie promują? Wiele osób zapomina, że ruch body positive, to nie tylko ruch w obronie tych większych, niż rozmiar M, ale to obrona każdego ciała, bo każde ciało zasługuje na takie samo traktowanie, bez względu na rozmiar. 

Dlaczego przyzwalamy na wmawianie nam, że istnieje tylko jeden ideał, a prawo do fajnych ciuchów, do siłowni mają tylko Ci, którzy te wymagania spełniają? 

Niestety, ale ta szalona gorączka dotyka i świata jogi. Dotyka i sale zajęciowe, np. niższą frekwencją, bo ktoś dął sobie wmówić, że jeszcze nie wygląda na tyle dobrze, żeby iśc na zajęcia. Bo wstydzi się, że będzie oceniany. Chociaż jest to już frazes, to nadal jest prawdziwy, zmianę zaczyna się od siebie. 

Tak jak w jodze nie ma pozycji idealnej, tak i w świecie nie ma idealnego ciała! 

No comments:

Post a Comment

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...